01 Lis

6 powodów, by pokochać nadchodzącą zimę

Właśnie zmieniliśmy czas na zimowy. Pogoda za oknem wymusza wyciągnięcie z szaf grubych płaszczy i nikt już raczej nie myśli o długich spacerach. Każdy, kto może kryje się przed chłodnym powietrzem. Niektórzy nawet z utęsknieniem oczekują pierwszego śniegu smarując w domowym zaciszu narty.

Zima – pora roku przez jednych uwielbiana, przez innych wręcz znienawidzona. Osobiście należę do tej drugiej grupy, lecz nie przeszkadza mi to w znalezieniu aż sześciu powodów, aby cieszyć się z nadejścia tego śnieżnego sezonu.

1. Nocny śnieg przez okno wygląda zabójczo

To, co lubię w zimie, to ten niesamowity efekt, jaki daje zalegający na każdej płaskiej powierzchni śnieg. Lśniący w odbitym świetle księżyca, mieniący się srebrzyście i sprawiający, że długie godziny ciemności wydają się jakby trochę jaśniejsze.

2. Wieczory z gorącą czekoladą

Zaspy za oknem i parapet uginający się od kolejnych śniegowych płatków są doskonałym powodem, aby przygotować sobie kubek gorącej czekolady. Bez patrzenia na kalorie (wszak to zima i trzeba wyhodować niewielką izolacyjną warstwę tłuszczyku), bez pocenia się po każdym łyku. Zamiast tego z przyjemnym ciepłem rozlewającym się od żołądka po reszcie ciała.

I słodkim posmakiem w ustach, zwłaszcza, gdy do czekolady dodaję kilka unoszących się na jej powierzchni miękkich pianek.

3. Narty/sanki/bałwan/bitwa na śnieżki

Nie jestem fanem zimowych sportów. Ba, nigdy w życiu nie miałem nawet na nogach nart, a snowboard kojarzy mi się z jednym zjazdem, po którym obiecałem sobie solenne „nigdy więcej!”. Mimo wszystko puch zalegający wszędzie wokół jakoś tak dziwnie wraca mnie do czasów podstawówki, gdy kilka kulek zimnego śniegu obowiązkowo musiało lądować na głowach lub za kołnierzem co ładniejszych koleżanek.

A jako że prawdziwy mężczyzna nigdy nie przestaje być dzieckiem, sytuacje, gdy efektownym lobem właduję komuś odrobinę zimna pod szalik zdarzają się obecnie w okresie grudzień – marzec niezwykle często.

4. Klimatyczne wieczory w sam raz do czytania książek

Zima to krótkie dni i długie wieczory. Długie wieczory to leniwy czas, który można spędzić na piciu gorącej czekolady (patrzcie – punkt drugi) albo innych przyjemnościach. Wśród nich, w moim przypadku, królują książki.

W czasie, gdy znajomi nie wyciągają mnie na plenerowe piwko, a i sama temperatura skutecznie odciąga od tego, co dzieje się na zewnątrz, dobra lektura jest chyba najlepszym zajęciem, jakie mogę sobie wyobrazić.

Od wielu lat zima jest akurat tym czasem, gdy jestem w stanie nadgonić książkowe zaległości z całego roku i podkręcić nieco licznik przeczytanych powieści.

5. Boże Narodzenie

Nie oszukujmy się – grudzień oznacza Boże Narodzenie. A Boże Narodzenie to z kolei kolorowe światełka, choinki, zapach piernika, zbliżająca się Wigilia i tłusty staruszek w czerwonym chałacie obdarowujący dzieci prezentami.

Jeśli twierdzicie, że ten klimat nie robi na Was wrażenia, to jestem zdania, że po prostu oszukujecie. I mnie, i zwłaszcza samych siebie. Boże Narodzenie to jeden z najlepszych okresów w całym roku. I choćby dla niego warto przeżyć parę miesięcy chłodu.

6. Po zimie nadejdzie w końcu wiosna

Ostatni – najważniejszy powód, aby pokochać zimę. Zawsze po niej następuje wiosna. Nawet jeśli trzeba na nią trochę poczekać. A ta każdego roku prowadzi do cudownego lata, które z kolei jest przyczynkiem istnienia jesieni – najpiękniejszej ze wszystkich pór roku.

I tak się to toczy od wieków.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy