14 Sie

Bezstresowe dzieciństwo ≠ bezstresowa dorosłość

Wychowanie. Każde pokolenie szuka swoje sposobu. W naszym kraju stosunkowo do niedawna popularna była metoda wychowania bezstresowego, którego idea dotarła do Polski na przełomie lat 80. i 90. Miało ono dać dzieciom wysokie poczucie własnej wartości, otwartość na nowe doświadczenia, odwagę i nadzwyczajną twórczość, a rodzicom przynieść dumę z pociech w przyszłości.

Produktem ubocznym często było zaś niezadowolenie otoczenia i niepochlebne komentarze. Termin ten szybko uległ dewaluacji i zaczęto go stosować jako opis nieakceptowanych społecznie zachowań przejawianych przez dzieci, przestano zauważać, że nurt ten wprowadził w ich życie nową jakość oraz wiele dobrego.

Brak zasad i granic

Idea bezstresowego wychowania powstała na kanwie myślenia o podmiotowym traktowaniu dziecka oraz bezwzględnym zakazie agresji wobec niego już w latach 40tych XX wieku, a prekursorem tego nurtu był pediatra Benjamin Spock. I choć przyniosła wiele dobrego, to z czasem po przebadaniu dorosłych, którzy doświadczyli tego wychowania początkowe poglądy zostały zrewidowane. Pod lupę wzięto przede wszystkim postulowany brak narzucania zasad oraz granic. Okazało się, że większość wychowywanych bezstresowo dzieci wyrosło na ludzi, którzy mieli trudności ze znoszeniem frustracji i stresu. Przyczyna tego jest prosta, mianowicie nie doświadczali ich w dzieciństwie na tyle często, by wypracować w sobie mechanizmy radzenia sobie z tego typu sytuacjami. Dorosłe „bezstresowe” dzieci nie tolerowały również przedłużonego oczekiwania na przyjemne bodźce, nauczyły się przecież, że to czego chcą dostają od razu. Wpisywały się w obraz wymarzonego konsumenta, który nie czeka, nie rozważa, a po prostu kupuje to, na co w danej chwili ma ochotę. Co ciekawe poczucie bezpieczeństwa też nie okazało się wystarczająco stabilne w tej grupie ludzi – gdy stawali się dorośli świat okazywał się inny od tego, który pokazywali im rodzice, był rozczarowujący, a gąszcz zakazów i nakazów przytłaczający.

Następcą wychowania bez stresu stała się synteza podmiotowego traktowania dziecka wraz z ustaleniem jasnych reguł jego funkcjonowania oraz uczeniem rozpoznawania, co jest dobre, a co złe. Rodzic w tym systemie powtórnie stał się autorytetem dla swojej pociechy, a nie tylko towarzyszem w rozwoju i poznawaniu świata, choć ta rola została również utrzymana. Dzieci nadal dostawały wolną rękę w eksploracji rzeczywistości, ale pewne ich zachowania zostawały poddawane ocenie i korekcie, głównie na mocy argumentacji, ale dopuszczano również działania oparte na autorytecie. To, co niedopuszczalne zostało podtrzymane, czyli brak agresji wobec dziecka jako podstawa wychowania.

Największy autorytet: konsekwencja

Jak zwykle najlepszym sposobem na wprowadzenie młodego człowieka w życie jest znalezienie złotego środka między potrzebami dziecka a normami społecznymi. To, jak będziemy zajmować się dzieckiem i jakie zasady mu wpoimy to nasza odpowiedzialność, nie tylko za jego pierwsze kroki i relacje z innymi dziećmi w piaskownicy, ale też za to jak poradzi sobie w dorosłym samodzielnym życiu. Jak będzie się znajdowało w sytuacjach społecznych i czy będzie potrafiło czerpać z nich przyjemność, nauczy się od nas. Rodzice darząc swoją pociechę szacunkiem i miłością pokazują, że tak należy postępować, a dziecko odczuwając pozytywne skutki takiego traktowania będzie chciało obdarować nimi ważne dla siebie osoby, a to przecież pierwszy krok do satysfakcjonujących relacji.  Najważniejsze co powinniśmy zapamiętać to to, by być konsekwentnymi. Tylko w taki sposób pokażemy, że warto nas słuchać, a to, o czym mówimy jest ważne.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy