16 Lut

Biurko, przy którym aż chce się pracować

Einstein zwykł mówić, że jeśli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, to czego oznaką jest puste biurko? Nie wiem jak dla niego, ale dla mnie jest oznaką wyższego poziomu ogarnięcia życiowego, pozwalającego jeszcze lepiej skupić się na zadaniach, jakie mam do wykonania.

Powiem szczerze, że jeśli chodzi o porządek na biurku, nigdy nie byłem idealnym przykładem osoby, która o niego dba. W czasach podstawówkowo-licealnych na blacie składowałem tyle różnych szpargałów, że istniało pewne prawdopodobieństwo, iż wśród nich znajdowała się również zaginiona Bursztynowa Komnata, jak i obiecane przez Wałęsę sto milionów na łebka.

Nietrudno się domyślić, że biurko nie służyło mi w tamtych czasach do nauki. A jeśli trzeba było już przysiąść do lekcji, cały majdan lądował na podłodze, aby po skończonej pracy znów z owej podłogi wrócić na swoją poprzednią pozycję. Albo uczyłem się rozkładając notatki wśród wydm utworzonych z zeszytów, komiksów i ubrań, które jeszcze nie są na tyle brudne, by wrzucić je do prania (a jednocześnie nie na tyle czyste, by wylądowały z powrotem w szafce).

Na szczęście wydoroślałem i jako tako zmądrzałem. Na tyle, żeby w końcu przestać nadawać „biurku” funkcji składowiska, zastępując ją znacznie poważniejszą funkcją „miejsca roboczego”. Od tego momentu na blacie znajdują się tylko te rzeczy, których faktycznie potrzebuję. I co? I to właśnie sprawia, że jestem w stanie skupić się nad leżącą przede mną robotą. Nierozpraszany przez wystający gdzieś róg komiksu, niedokończoną książkę, albo nadgryzioną kanapkę.

Minimalizm w czystej postaci

Patrzę na moje biurko, pisząc ten tekst. Oprócz komputera stałe miejsce ma tu jedynie lampka (co oczywiste), kubeczek z długopisami i notes. Tak, dokładnie ten, o którym pisałem w ostatnim poście.

Dziś dodatkowo gości tu kubek herbaty. I to tyle. Więcej naprawdę mi nie trzeba. Wyjątkiem są sytuacje, gdy próbuję jakoś w miarę logicznie ogarnąć papierologię firmową. Wtedy na krótki moment na mój blat roboczy wkracza lekko kontrolowany chaos. Poza tym osiada na nim wyłącznie kurz.

A co z resztą rzeczy? Są w szufladach. I szafce na dokumenty. I pudłach poupychanych po szafach. Spinacze, zszywacze, dziurkacze i inne „-kacze” elementy przydatne w prowadzeniu biznesu, ale niekoniecznie ładnie prezentujące się na pierwszym planie.

Co mi daje czyste biurko?

Jak już wspominałem powyżej – przede wszystkim możliwość skupienia się na tym, co przede mną. Należę do tych osób, które bardzo łatwo się rozpraszają. Niedokończona powieść, zabawka znaleziona w chrupkach, jakiś gadżet otrzymany na promocji, wszystko to skutecznie odciągało mnie od zadań, które miałem wykonać.

Dlatego pozbyłem się tego wszystkiego z widoku zostawiając tylko to, co absolutnie niezbędne. I wiecie co? To działa. Najlepiej pracuje mi się, mając przed oczami jedynie ekran komputera.

A jak to jest w Waszym przypadku?

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy