25 Mar

Chcesz pracować skuteczniej? Przyznaj sobie nagrodę!

Nie wiem jak Wam, ale mi najlepiej pracuje się ze świadomością, że po zakończeniu pewnego zadania będę mógł przyznać sobie nagrodę.

W pierwszym wpisie na Twojej Równowadze, pisanym niemalże dokładnie dziesięć miesięcy temu, roztaczałem przed Wami wizję dnia idealnego. Dnia, gdzie na sen, rozrywkę i pracę przypada po osiem godzin. Ani mniej, ani więcej.

Ależ byłem naiwny myśląc, że taki stan da się utrzymać dłużej, niż przez tydzień. Dziś rozkład ten wyglądałby u mnie nieco inaczej. Raczej przypominałby coś w stylu 6-5-13 odpowiednio dla snu, rozrywki i pracy. Fajnie, prawda? Ale mimo, że to tak strasznie wygląda, odnajduję się w nim całkiem nieźle dzięki opracowanemu w pocie czoła i wdrażanemu z nie mniejszym wysiłkiem systemowi nagród.

Myślę, że każdy z Was posiada podobne techniki motywacji, możliwe, że niektóre są znacznie lepiej dopracowane niż te moje. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby podzielić się z Wami kilkoma sprawdzonymi na sobie sposobami na uprzyjemnienie sobie nawet tak odbiegającego od ideału dnia.

Nagroda zawsze cieszy

A zwłaszcza nagroda, która jest dokładnie dopasowana do nagradzanego. W moim przypadku sprawdza się każdy rodzaj słodyczy (poza chałwą, chałwa jest be i proszę o tym pamiętać!), dobra książka, serial, albo gra komputerowa.

Schemat działania jest prosty jak drut. Określam sobie pewien czas pracy, ewentualnie zadania, które muszę wykonać. Lista zwykle jest na tyle długa, żebym nie wciągał czekolady co dziesięć minut, ale jednocześnie na tyle krótka, żeby nie zniechęcić się w połowie jej zaliczania. Powiedzmy, że jeśli chodzi o mnie – optymalnym rozwiązaniem jest 30 minut (przy nagrodach „błyskawicznych” jak np. kostka czekolady), lub 2-3 godziny przy bardziej złożonych projektach wymagających uwagi. Nagradzanych oczywiście znacznie bardziej hojnie: odcinkiem serialu, rozdziałem książki, poziomem w grze.

I co? To działa?

Radzę. A przynajmniej radziłem doskonale, gdy pracowałem tylko w domu. W tamtych czasach mogłem ogarnąć np. wszystkie wychodzące danego dnia odcinki oglądanych seriali, rozbijając zadania na trzy do czterech bloków poprzedzielanych czterdziestominutowymi pauzami na kolejny epizod.

Dziś, z racji natłoku dodatkowych obowiązków, system ten nie działa już tak sprawnie, jak wcześniej. Mimo wszystko dalej lubię nagradzać się wtedy, kiedy mogę sobie na to pozwolić. Odkryłem, że nic tak nie podnosi motywacji, jak czający się za horyzontem wielki, tuczący baton. W towarzystwie w pełni naładowanego pada do konsoli.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy