20 Maj

Praca, praca i jeszcze więcej pracy. Terminy, projekty, spotkania, burze mózgów - nie macie czasem tego dość? Ja mam. Przyznam się, że średnio tak raz na dzień. A nawet czasami trochę częściej. Dlatego lubię w takie dni wyluzować, zjechać na boczny tor i pozwolić, by życie choć przez chwilę biegło sobie gdzieś obok. I Wam też tak radzę.

Ktoś mądry podzielił kiedyś dobę na trzy równe części. Pierwsze osiem godzin przypadło na odpoczynek, kolejne osiem na obowiązki, ostatnie na przyjemności. Podział, myślę, jest niezwykle ciekawy. Pozwala bowiem zapewnić czas zarówno na zdrowy (zdaniem wielu lekarzy, a z nimi kłócić się nie będę) sen, czas na zarabianie pieniędzy i ich wydawanie. Normalnie bajka.

Ale ręka do góry, kto jest jeszcze w stanie zachowywać taki podział dnia? Ja na pewno nie. I u mnie, i u Was też (założę się o moją roczną pensję) praca zaczyna dominować zabierając coraz więcej czasu. Nadgodziny w biurze, dodatkowe w domu – często do późnej nocy. Cierpi na tym sen, cierpi na tym relaks, cierpi na tym chęć do życia.

Najpierw przestajemy zauważać cokolwiek, poza ekranem komputera przed oczami. Potem zaczynamy porozumiewać się z współpracownikami językiem ziewnięć i nieartykułowanych pomruków. Gdy myjemy zęby myślimy o liście zadań i zaległych projektach, a jedzenie na talerzu układamy w grafy i diagramy do zbliżającej się prezentacji. W pewnym momencie nawet czas pobytu we własnym łóżku niebezpiecznie zaczyna zbliżać się do tego, jaki spędzają w pit stopach kierowcy Formuły 1. A odpoczynek? To tylko parę minut przerwy na kawę, gdy przeglądamy oferty wakacyjne „Last Minute” obiecując sobie w duchu, że kiedyś naprawdę, naprawdę znajdziemy czas by gdzieś wyjechać. Kiedyś. Może.

A wystarczy tylko wyluzować. Naprawdę. Świat nie zawali się od tego, że raz na jakiś czas poświęcimy weekend tylko i wyłącznie dla siebie. Imperia nie padną, gdy wyłączymy komputer o szesnastej, a potem przebierzemy się w wyciągnięty dres i spędzimy wieczór przed telewizorem. Firmie też się nic nie stanie, jeśli raz na jakiś czas pojawimy się na siłowni.

Nie warto tracić zdrowia na siedzenie w pracy. Róbmy to, co do nas należy i róbmy to oczywiście dobrze. Ale potem, gdy już wyjdziemy z biura, róbmy również coś dla siebie.

Wyjedźmy na kilka dni za miasto. Spotkajmy się wieczorem z przyjaciółmi i powitajmy wraz z nimi kolejny wschód słońca. Przejdźmy się na spacer po okolicy. Przeczytajmy ciekawą książkę. Odwiedźmy kogoś z rodziny. Odkryjmy nową restaurację…

Pamiętacie podział doby, o którym wspomniałem na początku? Postarajmy się, by w ten sposób wyglądał każdy kolejny dzień. Warto znaleźć w życiu pewną równowagę między obowiązkami, przyjemnościami i odpoczynkiem. Wrzucić czasem na luz. Gwarantuję Wam, że będziecie znacznie szczęśliwsi.

Takie lekarstwo przepisuje Wam doktor Radek. Zażywajcie w razie konieczności.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy