Boże Narodzenie już za chwilę. Niektórzy się cieszą, a inni... dostają nerwowego dygotu. Nic w tym zresztą dziwnego. Jeśli do Gwiazdki podejść jak do zadania, z którego nas rozliczą, stres murowany. Ale może jednak da się uratować te święta?

Rok temu, na zajęciach biblioterapeutycznych, poprosiłam uczestników, żeby wypisali na kartce 10 słów, które kojarzą im się ze świętami. Szybko, spontanicznie, bez oceniania i planowania pod „polityczną poprawność”. Możecie zrobić to samo, wystarczy nie więcej niż pół minuty.

Nie byłam zaskoczona, gdy okazało się, że koło rodzinnej atmosfery i bliskości, pojawiły się kicz, zmęczenie, przejedzenie, przymus, konflikty i uczucie znużenia „tym całym zawracaniem głowy”.

Nie oszaleć

Święta potrafią zmęczyć. Zwłaszcza wtedy, kiedy świętujemy bezmyślnie, nie zastanawiając się, co tak naprawdę oznaczają dla nas te ostanie dni grudnia.  Jeśli nie wiemy, czego nam potrzeba i co chcielibyśmy naprawdę dostać, zapewne dostaniemy to, co popadnie.

Podobno to po Bożym Narodzeniu i przełomie starego i nowego roku, najwięcej z nas odwiedza gabinety psychologów i psychiatrów. Wielu po świętach z rodziną czuje się jak po bitwie. Znów było za dużo jedzenia, za wiele pretensji, gorzkie wymówki, życzenia, za którymi stały wyłącznie pragnienia życzącego, mało empatii, ruchu, wiele oczekiwań, którym nie udało się sprostać. Pozostaje kac. I ulga, że już po.

Święta, to tak jak wakacje, czas wielu zapalnych konfliktów, które mogą wysadzić w powietrze niejeden dotychczas sprawnie funkcjonujący ekosystem. Nie o to przecież tu chodzi. Nie tak powinno być. 

Nie oszukuj się

Jeśli w waszych związkach, rodzinach, dzieje się źle, nie łudźcie się, że święta wszystko naprawią, a nerwowość wyparuje cudownie nad miską czerwonego barszczu. Nawet jeśli uda się w Wigilię, to fala emocji rozleje się w drugi dzień świat. Poplami nie tylko obrus, ale i nasze wspomnienia. Dlatego konflikty lepiej rozwiązywać wcześniej. Samo zawieszenie broni na święta nie uzdrowi naszego życia. Jeśli Boże Narodzenie ma być czasem przełomu, dobrze naprawdę zastanowić się, co zrobić, żeby tak było. I przede wszystkim działać. Działać konstruktywnie. Samo się nie zrobi.

Nie planuj za wiele

W ten wyjątkowy czas, dobrze także pamiętać, że jest on przede wszystkim po to, aby naprawdę odpocząć. Wyciszyć się, zrelaksować, złapać dystans do codzienności. Narodzić na nowo. Tak jak to dzieciątko, od którego wszystko się zaczęło.

Czy potrzeba nam do tego następnego kredytu, który sfinansuje zupełnie odlotowe prezenty? Piątego ciasta, które piecze się w środku nocy? 320 pierników i 200 pierogów? Czasem mniej, znaczy więcej.

Umiar dobrze także zachować, planując świąteczne aktywności. Zastanówcie się, czego Wam najbardziej trzeba w te święta. Może nie chcecie nigdzie jechać, tylko wiecznie „tak wypada”?  Może wcale nie lubicie karpia, a przełykacie go z trudem i poświęceniem dla tradycji? Święta są dla nas, a nie my dla świąt.  Naprawdę w tym życiu nie chodzi o to, aby wiecznie się do czegoś zmuszać. 

Boże Narodzenie to przede wszystkim czas autentyczności, ciepła, dobroci i odrodzenia. Nie będzie jednak takie, jeśli nie znajdziemy tego wszystkiego w sobie. Jeśli nie zdołamy otrzepać się z pancerza oczekiwań, tradycji, obowiązków, pretensji i nie odkryjemy swojej prawdziwej twarzy oraz potrzeb, które ona wyraża.

Niech to będą niezapomniane święta. Takie, jakich naprawdę pragniecie. 

Dajcie sobie wzajemnie to, co najlepsze.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy