29 Wrz

Jaka matka – taka córka! Jaki wpływ na życie kobiety ma relacja z matką?

Stosunki matki i córki to temat, który pojawia się często w trakcie dyskusji o dorastaniu kobiet i wpływu różnych czynników na ich osobowość. To relacja podstawowa, tak jak związek syna z ojcem. Dotyczy każdej kobiety i każdej matki, która ma córkę. Identyfikujemy się z rodzicem tej samej płci. To od naszej mamy uczymy się jak być kobietą, jak dbać o siebie, jak żyć.

Miłość do matki niejednokrotnie bywa bardzo trudna. Hanna Samson, w swojej książce „Zimno mi mamo” napisała: „Wszystkie inne problemy widzę jako wtórne, jako pochodne mojej niezgody na twoją niemiłość mamo (…) to ty, a nie ludzkość czy wszechświat, jesteś stałym bezwzględnym adresatem mojego życia”. Matka może być jednocześnie blisko i daleko swojego dziecka. W miarę jak dorastamy oddalamy się fizycznie od bliskości w ramionach mamy do budowania własnego domu. Ale chcemy czy nie, zabieramy mamę na resztę życia, internalizujemy ją w sobie.

Kobiety, które w dzieciństwie dostały od matek miłość, uznanie i szacunek, potrafią zwykle iść przez życie z dużo większym spokojem, realizują się jako kobiety. Są także szczęśliwymi matkami i kochanymi żonami. Te z nas, które doświadczają więcej złych emocji, braku wsparcia, rywalizacji czy braku szacunku i uznania, mają w sobie dużo więcej niepokoju. Wtedy wszystko się komplikuje, takie osoby całe życie walczą i zabiegają o miłość, starają się by na nią zasłużyć. To smutne, ale jakże często prawdziwe. To pierwotne niezaspokojenie miłości przenosimy na wszystkie relacje z ważnymi dla nas osobami. Wtedy także wymagamy i oczekujemy wielkiej miłości, oddania i poświęcenia, np. od męża. Kiedy to nie następuje tak jak byśmy chciały, budzi się w nas pierwotna złość. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z usztywnionych sposobów postępowania, też w stosunku do naszych córek. Nie kontrolujemy tego, mimo że bardzo staramy się być idealnymi matkami.

Aby poradzić sobie z taką sytuacją i własnymi emocjami trzeba sobie zdawać sprawę, że nasze matki dostały takie dziedzictwo od własnych matek. Mała dziewczynka jak w lustrze przygląda się mamie, patrzy na jej ubiór, jak się wysławia, co lubi, jak się odnosi do innych, jak dba o siebie. Nie ma wtedy na świecie ważniejszej osoby. Z jednej strony instynktownie bardzo kochamy swoją matkę, z drugiej pragniemy niezależności – to wielkie przeciwstawne siły, które ścierają się w nas od urodzenia. Już kiedy mamy 2 latka chcemy robić wszystko same, samodzielność wraz z wiekiem tylko się w nas rozwija. Mądra matka powinna patrzeć z ufnością, stawiając bezpieczne granice, niedojrzała spęta dziewczynkę, nie pozwoli jej rozwinąć się psychicznie i emocjonalnie. Jeżeli będzie wystarczająco silna przeprowadzi córkę przez trudne etapy życia i da jej taką pewność siebie, która pomoże iść jej przez życie samostanowiąc o sobie, ufając sobie.

Dziewczynki uczą się od matek podejścia do swojego ciała. Doświadczanie ciała powinno łączyć się z szacunkiem, uczuciem dumy i miłości. Jeśli matka tego nie potrafi, tym bardziej córka będzie miała z tym problem. Dobry kontakt ze swoim ciałem, czyli jego akceptacja, zwiększa szanse na bezpieczne zetknięcie się kobiety ze światem mężczyzn. Kobiety, które są „ofiarami” matek, będą także „ofiarami” mężczyzn. Bardzo często kobiety, które nie dostały od matek „dobrego posagu” są klientkami gabinetów psychoterapeutycznych, gdzie poszukują rozwiązań. Zdają sobie sprawę ,że to co robiły do tej pory, nie jest dla nich dobre .

Wszyscy psychologowie wiedzą, że wcześniejsze przeżycia silniej się w nas zapisują i dużo bardziej wpływają na nasze życie. Pierwsze lata życia dziecka, to symbioza z matką. Jeżeli ta relacja jest dostatecznie dobra i dziewczynka wzrasta w opiekuńczej atmosferze, fundament jej życia jest solidny. Jeśli relacja jest mocno zachwiana – również fundament nie będzie stabilny. Mimo wielu błędów jakie popełniły nasze matki i jakie popełniamy my, jedno jest pewne – dzięki nim jesteśmy na tym świecie, możemy trzymać i pielęgnować w swojej świadomości to, co pozytywnego dostałyśmy, co nas ukształtowało. Powinnyśmy stale starać się poszerzać swoją świadomość, wracając pamięcią do własnych przeżyć z dzieciństwa i budować zdrowe relacje z własna córką.

Życzę Wam, drogie kobiety i matki :

odwagi w odkrywaniu trudów dzieciństwa ( jeśli jest taka potrzeba ),

siły w pokonywaniu nawyków i schematów,

nadziei na dobre rodzicielstwo

i uśmiechu – pomimo.

Bo….niedaleko pada jabłko od jabłoni :)


Autorka artykułu:

Sylwia Żbik-Weiss – psycholog, psychoterapeuta Gestalt, inicjatorka Centrum Psychoterapii i Rozwoju Strefa Bytu w Katowicach. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu Zarządzania Zasobami Ludzkimi oraz roczny kurs „Praca z Rodziną w Ujęciu Systemowym” we Wrocławskiej Pracowni Psychoedukacji i Terapii PLUS. Jest mamą trójki dzieci, żoną, córką, siostrą i przyjaciółką.

Kontakt:
www.strefabytu.pl
e-mail: info@strefabytu.pl

Facebook Comments

Najnowsze tematy