Utrzymanek, darmozjad, życiowa niedorajda - tak steoretypowo postrzegany jest mężczyzna, którego partnerka zarabia większe pieniądze. Facet z pensją niższą od zarobków kobiety to wciąż mentalna "nowość", budząca wiele emocji. Kilkadziesiąt lat temu sytuacja wręcz abstrakcyjna.

Ona pracuje w międzynarodowej korporacji. Podejmuje kluczowe decyzje, zarządza zespołem. On skończył historię. Pracuje w liceum – uczy historii i wiedzy o społeczeństwie.  Ich pensje różnią się o kilka tysięcy złotych. Chociaż budżet mają wspólny – od kilku lat są małżeństwem – on czuje się z tym fatalnie. „Przecież to mężczyzna powinien być głównym żywicielem rodziny…” – powtarza. Cieszy się z sukcesów żony, ale nie ukrywa, że w pewnym sensie uważa się za nieudacznika. Jest przekonany, że inni również tak go postrzegają.

O finanse kłóci się większość polskich par. Są one nie tylko przyczyną wielu konfliktów, ale także rozstań. Oczywiście konkretne powody są różne, jednak jednym z najczęstszych jest właśnie różnica w dochodach.

Jesteśmy niewolnikami stereotypów

Związki, w których to kobieta zarabia więcej od mężczyzny nie należą już do rzadkości. Badania pokazują, że obecnie w około 20-30 proc. polskich małżeństw, to żona otrzymuje wyższą pensję. Ale według raportu „Polacy mówią o płacy”, taki układ, za lepszy od „tradycyjnego”, uznaje tylko 1 proc. badanych respondentów. Mężczyźni nie tylko czują się w nim źle, ale także wstydzą się do tego przyznawać. Obawiają się społecznego ostracyzmu.

To męskie poczucie przegranej, niesie za sobą wiele konsekwencji dla związku. Takie rozgoryczenie mężczyzny bardzo często godzić może bezpośrednio w partnerkę. Jej przypadkowe zachowania może on nadinterpretować jako wywyższanie się czy wyrażanie pogardy.  Od takiego stanu niedaleko do depresji czy uzależnienia, szczególnie jeśli zachowanie partnerki rzeczywiście wskazuje na jej poczucie finansowej wyższości.

Kompleks żywiciela

Interesująca jest jednak także druga strona medalu. W psychologii rodziny występuje pojęcie „kompleksu żywiciela”. Kobiety przez lata walczyły o równouprawnienie, jednak część z tych, która osiągnęła sukces, z powodu wyższych zarobków odczuwa bardzo silne wyrzuty sumienia. Wcale nie czują się komfortowo w sytuacji, w której to one dysponują pokaźniejszymi kwotami niż partnerzy. Chociaż same nie uważają tego układu za niewłaściwy, dokucza im społeczna presja. Mają dosyć docinków, że ich partner to chyba nie do końca „prawdziwy mężczyzna”.

Jak się odciąć od kulturowego stereotypu?

Zostaliśmy wychowani w świecie, w którym to mężczyna utrzymuje dom. Zanim nastąpi pełnowymiarowa przebudowa modelu współczesnego związku, minie jeszcze bardzo dużo czasu. Musimy niejako na nowo nauczyć się rozmawiać o pieniądzach, o zarobkach i w ogóle o społecznych rolach kobiet i mężczyzn.

Oczywiście tak, jak w przypadku jakichkolwiek innych kryzysów, najlepsza jest szczera rozmowa. Tutaj dotyczyć ona będzie podejścia do spraw finansów. Ekonomiści opracowali kilka modeli, które mogą ułatwić finansowe współżycie. Model kubański – najczęstszy –  to po prostu wspólny budżet. Zarobki obojga partnerów trafiają na wspólne konto i mają oni takie samo prawo do korzystania z całości. Model francuski proponuje podział wspólnych dochodów proporcjonalnie do dochodów. Np. jeśli partner zarabia 80 proc. łącznych dochodów, odpowiada on za pokrycie 80 proc wspólnych wydatków. Poza tym, każdy dysponuje resztą swoich zarobków. Amerykanie proponują z kolei całkowitą separację zarobków. Każdy ma własne konto, a koszty wspólne pokrywane są po połowie. Decyzja należy do nas!

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy