„Masz jakiś pomysł na prezent dla mamy?”, „Co kupujemy w tym roku cioci?”, „Twój pomysł jest zbyt ryzykowny, a mój zbyt banalny”, „To tylko drobiazg, musimy jeszcze coś dokupić” - wszyscy uwielbiamy wręczać i otrzymywać gwiazdkowe podarunki, jednak wątpliwość, czy aby na pewno nasz wybór okaże się być trafny, większość z nas napawa ogromnym przerażeniem. Prezent musi być oryginalny, interesujący, nie za drogi, nie za tani, nie za mały i nie za duży – słowem idealny. W tym wszystkim zapominamy jednak o jednym… w obdarowywaniu się prezentami, podarunek wcale nie jest najważniejszy.

Już na kilka miesięcy przed Bożym Narodzeniem powstaje mnóstwo kolejnych artykułów z masą przedświątecznych złotych rad… Namiętnie czytamy o tym, jaki prezent będzie najlepszy dla: mamy, taty, dziadka, babci, chłopaka albo siostry, co kupić dziecku w wieku szkolnym, a co przedszkolakom. Generalnie, cały sens tych treści sprowadza się do mało odkrywczej myśli – ważne, żeby było od serca, ale nie przewidywalnie. Analogicznie, bez trudu znajdujemy też mnóstwo list z „prezentami zakazanymi”, których symbolika jest zbyt oczywista i zdecydowanie nie wypada ich kłaść pod choinką.

Prezent, czyli co?

Rytuał wręczania sobie prezentów znany jest tak długo, jak długo istnieje ludzkość. O wymianie darów piszą etnolodzy i antropolodzy jako o jednym z podstawowych elementów kultury. Co więcej, niektóre społeczności nazywane są nawet „kulturą darów” albo „kulturą prezentów”, co oznacza, że ich dobrobyt budowany jest głównie w oparciu o wzajemne przekazywanie sobie wartościowych dóbr.

Dzisiaj prezent definiuje się jako coś, co wręcza się bezinteresownie, w celu uszczęśliwienia obdarowywanego. I jedyne, czego obdarowujący oczekuje w zamian to życzliwość, uśmiech i inne miłe reakcje. Zatem cała tradycja wręczania sobie prezentów jest bardzo pozytywna – z założenia ma sprawiać obydwu stronom satysfakcję i utrwalać łączącą ich relację. Tymczasem w rzeczywistości, okazuje się być to niezwykle stresogenne.

Presja i stres

Towarzyszące nam przedświąteczne napięcie to jeden z przejawów głębokiego zanurzenia w konsumpcjonizm. Wszystkie zabiegi marketingowe zaczynają na nas oddziaływać tym intensywniej, im mniej czasu do wigilijnego wieczoru. Zamiast cieszyć się z tego, że możemy kogoś uszczęśliwić – kalkulujemy, przeliczamy, racjonalizujemy. Tymczasem w kwestii wartości prezentu, funkcjonuje tylko jedna zasada: skoro wiemy, że sami nie oceniamy podarunków pod względem ich ceny i wielkości, nie zważajmy na te kryteria przy wyborze prezentów dla innych. Oczywiście każdy z nas chce jak najbardziej trafić w czyjeś gusta, jednak sama wartość materialna ma absolutnie drugorzędne znaczenie. O wiele cenniejszy jest włożony w podarunek ładunek emocjonalny  (dlatego tak bardzo doceniamy rzeczy wykonane własnoręcznie, nawet jeśli mają jakieś małe niedociągnięcia).

Nie zapominajmy też, że tak naprawdę w trakcie świąt najważniejsze jest ofiarowanie sobie nawzajem czasu… Liczy się nasza obecność, nie tylko fizyczna, ale też psychiczna.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy