Człowiek jest istotą wyjątkową. Zaszedł, mimo wyniszczających wojen, pasji do zdobywania (a może też dzięki temu?), zadziwiająco daleko. Lata w kosmos, zdobył wszystkie kontynenty, odkrył to, co przez wieki było okryte nimbem tajemnicy.

Człowiek jest nieprawdopodobny. Ma jednak ciągle jeden zasadniczy problem. Często mu się nie chce.

Między ciałem a umysłem

W kontrze do organizmów, które przez wieki zamieszkiwały kulę ziemską, człowiek, oprócz wydajnego ciała, zdolnego do dużych wysiłków, posiada także sprawny, wyspecjalizowany mózg, którego celem jest przede wszystkim oszczędzanie energii i pilnowanie wydajności.

Mózg w dobrze pojętym interesie gospodarza, dba o to, by ten się nie przepracował. Jest managerem wszystkich życiowych funkcji.

Jak wiek wiekiem, żyliśmy w niedostatku i towarzyszył nam głód. Dlatego właśnie mózg, nasz własny mózg, dbał o to, aby aktywności, które podejmujemy, nie były zbyt intensywne, zbyt energochłonne, aby starczyło nam energii i zapasów, na podstawowe funkcje życiowe, takie jak oddychanie, spalenie, czy ochronę swojego życia w razie niebezpieczeństwa.

Każda, absolutnie każda nowa aktywność to energia. Nowe zadania, nowe wyzwania, to konieczność wykonania przez mózg olbrzymiej pracy, stworzenia nowych połączeń między neuronami, opracowania strategii, rozeznania się w historii i podpowiedzenia właścicielowi całkiem nowych rozwiązań. Nic dziwnego, że wcale się do tego nie pali. Jemu też się nie chce.

Mózg to sknera. Nie wydatkuje nic więcej niż musi. Zbiera zapasy, bo może przyjść czarna godzina. I namawia nas do tego, by postępować zgodnie z tym programem.

Żeby się tak chciało, jak się nie chce…

Zgodnie z tą naturalną predyspozycją i konfliktem między naszymi, dobrze pojętymi interesami, a tym, co najbardziej zajmuje nasz mózg, pierwszym podstawowym problemem wielu ludzi, jest ten związany z motywacją. Nie chce nam się strasznie. A właściwie to chce się, nawet dość mocno, tylko jakoś nie bardzo możemy się zebrać, odkładamy działania na święte nigdy, ciągle zaczynamy od poniedziałku i nie dotrzymujemy własnych, składanych w dobrej wierze obietnic.

Gdyby mózg przemawiał ludzkim głosem, pewnie mówiłby do nas:  „Daj sobie spokój”, „A nie lepiej to sobie poleżeć?” , „Możesz się tym zająć kiedy indziej, nie pali się, a najlepiej niech zrobi to ktoś inny”.

Idąc za tym głosem, wypełniamy tylko plan minimum. Rozwój, realizacja ważnych, priorytetowych dla nas zadań, może się nigdy nie ziścić.

Dziś człowiekowi nie wystarczy przetrwanie. Ten plan minimum dawno się zdezaktualizował. Aby wieść fajne, pełne satysfakcji życie, musimy działać ponad tym programem, wyjść poza ograniczenia, które narzuca nam biologia i powiedzieć zdecydowane STOP, programowi oszczędzania, czego się da.

Nie czekaj na motywację

Gdybym czekała z bieganiem na chwilę, gdy naprawdę mi się zachce, nigdy nie wyszłabym z domu. Gdyby brzmiało we mnie to wewnętrzne pytanie, po co w ogóle zaczynać, gdy się nie chce, to nie robiłabym pewnie nic więcej, poza tym, co niezbędne.

Rozwój, prawdziwy rozwój, zaczyna się o krok, poza tym, co niezbędne, poza strefą komfortu. Tam mieszka satysfakcja, sukces, a nawet zdrowie, któremu wcale nie służy tryb oszczędzania energii.

Kiedy następnym razem, w twojej głowie, znów zabrzmi cichy głosik mówiący: „a może sobie poleżysz” –  cierpliwie go wysłuchaj, a potem bierz się do roboty i rób, co zamierzałeś.

Nie czekaj na motywację. Nie czekaj, aż ci się zachce. Życie jest warte tego, aby je aktywnie, sensownie przeżyć. Nawet, jeśli na początku, wcale nam się nie chce.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy