Okazuje się, że bez względu na nasz wiek, mamy w sobie 3 postaci: Dziecko, Rodzica i Dorosłego. Dobrze jest poznać każdą z nich i pozwolić im działać w odpowiedniej dla nich sytuacji. Mamy wtedy większą szansę w budowaniu dobrych relacji ze sobą i z innymi ludźmi.

Jak twierdzi amerykański psychiatra E.Berne, każda z tych postaci (stanów Ja) charakteryzuje się określonym zestawem emocji, myśli i zachowań.

DZIECKO w nas, często mówi „ja chcę” albo „ ja nie chcę”, oczywiście dodając do tego pewien charakterystyczny dla dziecka język ciała, szczególnie widoczny w wyrazie twarzy. Ta postać albo jest twórcza, spontaniczna energetyczna, radosna, albo wycofana, przestraszona, odrzucona lub oskarżająca. Dziecko to taki stan, w którym byliśmy kiedyś jako dzieci, a dziś pomimo, że już nie jesteśmy dziećmi stajemy się Dzieckiem w różnych sytuacjach i relacjach, najczęściej nieświadomie.

RODZIC w nas najczęściej mówi: „powinienem”, „zrobię”, ale też daje takie komunikaty innym: „powinieneś”, „rób tak”, albo „nie rób tak”. Postać Rodzica umożliwia jednostce bycie rodzicem (w sensie roli społecznej). Wykonuje wiele czynności automatycznie i dlatego, że tak się powinno robić. Rodzic załatwia sprawy, dba o dom i o ludzi, którzy w nim mieszkają, w sposób naturalny, głównie poprzez nakazy i zakazy. Jeśli człowiek, który ma rodzinę i nie pozwala ujawnić się tej postaci – pozostaje Dzieckiem wtedy postać Rodzica wydobywają z siebie jego dzieci. Nasze postępowanie w postaci Rodzica jest zależne od tego jak zachowywali się nasi rodzice (w sensie ról społecznych).

DOROSŁY w nas podejmuje decyzje i rozwiązuje trudne sprawy i konflikty w sposób racjonalny. Zadaje pytania i słucha odpowiedzi. Czynności rutynowe pozostawia Rodzicowi. Twórczość i beztroskę – Dziecku. W każdej sytuacji bierze pod uwagę Dziecko i Rodzica i pośredniczy pomiędzy nimi. Wszystkie konflikty w relacjach powinniśmy rozwiązywać zapraszając do działania Dorosłego.

Każda postać przejawia się w języku ciała, zwłaszcza w mimice twarzy i energetyce.

Gdy wchodzimy w relacje z innymi osobami, to wysyłamy sygnał, który jest odbierany przez jednostkę lub grupę. W zależności od tego, jakiego użyjemy zachowania, taka będzie reakcja. Jeżeli zachowamy się jak Dziecko, to po drugiej stronie może pojawić się inne Dziecko, Rodzic, albo Dorosły, którzy przyjmą postawę charakterystyczną dla tych postaci.

Pani Hania przez wiele lat codziennie wykonywała te same czynności, gdy jej mąż wracał z pracy. Stawiała obiad na stole i mówiła: „umyj ręce, siadaj i jedz”. Czasem mężowi smakował, a czasem wyrażał niezadowolenie mówiąc „ nie będę tego jadł” i wychodził z kuchni. Pewnego dnia mąż wrócił do domu, usiadł przy stole i zaczął do niej mówić „ powinnaś zacząć o siebie dbać – wyglądasz jak kocmołuch, jest tyle pięknych i zadbanych kobiet wkoło, a ty mi tylko wstyd przynosisz”. Pani Hania zaczęła płakać i stwierdziła, że poczuła się jak mała odrzucona dziewczynka, która nie spełnia oczekiwań tatusia.

Analizując, przyjrzyjmy się jak wyglądała relacja pomiędzy Panią Hanią i jej mężem w tej sytuacji i przez lata. Kto był w niej Rodzicem, a kto Dzieckiem? Odpowiedź jest oczywista. Podczas podawania obiadu Pani Hania była Rodzicem, a jej mąż Dzieckiem. Wszystko się odwróciło, gdy on zaczął do niej mówić co powinna zrobić, żeby mógł być z niej zadowolony. Wtedy Pani Hania wpadła w postać Dziecka. Żyli tak kilka lat, i jak ona sama oceniła, nigdy nie zachowywali się jak Dorośli.

Warto obserwować siebie w relacjach z innymi ludźmi. Wtedy możemy zobaczyć w jaką rolę wchodzimy najczęściej. Każda z postaci Dziecko, Rodzic i Dorosły pełnią w naszym życiu ważną funkcję. Żadna nie jest lepsza od innej. Jednak zawsze jedna z nich bardziej pasuje do sytuacji i do relacji w jakich jesteśmy.

Gdyby pani Hania i jej mąż mieli świadomość, że grają w grę Dziecko – Rodzic, to mieliby szansę włączyć do gry Dorosłego i doświadczać konstruktywnego, partnerskiego życia.

Warto rozwijać w sobie postać Dorosłego, bo to obecnie jest najbardziej zaniedbany stan naszej osobowości.

Osoby zainteresowane tematem różnych stanów JA w nas (które zamiennie nazywałam postaciami w nas) i relacji opartych o te stany, zachęcam do przeczytania książki Erica Berne „W co grają ludzie”.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy