Teoria teorią, ale życie życiem. Zanim więc usiadłam do biurka, aby napisać ten tekst, postanowiłam przeprowadzić małe badania terenowe. Zapytałam 20 osób, dorosłych i dzieci, o to, czy są w ich życiu takie momenty, kiedy robiąc coś, czują, że zapominają o bożym świecie, kiedy wysiłek nie ma znaczenia, bo jest tylko przyjemność, radość, poczucie sensu?

Większość znała ten stan. Co to jest, dopytałam? Odpowiedzi były różne: zabawa, taniec, praca nad nowym projektem, bieganie, wspinanie się w górach, malowanie obrazów, robienie bransoletek, pisanie, czytanie kryminałów itp. Im częściej dana osoba oddawała się tym zajęciom, tym lepiej oceniała swoje życie. Nie ma w tym przypadku: jest FLOW – czyli przepływ, o którym dziś chciałabym Wam opowiedzieć.

Z prądem

FLOW (z ang. inaczej doznanie uniesienia, uskrzydlenia), zdefiniował amerykański profesor psychologii Mihály Csíkszentmihályi. Terminem tym określa się stan umysłu, który charakteryzuje się odczuwaniem przyjemności, utratą kontroli nad czasem, poczuciem niesienia przez falę, doznaniem wolności, ponad strachem, obawami, czy sztywnymi ramami. Jeśli coś kochamy, doświadczamy właśnie poczucia przepływu. Czujemy, jak niesie nas nasza własna radość, jak ogarnia nas spokój i poczucie bycia tam gdzie trzeba. Dla tych momentów warto żyć i warto ich szukać. Czemu? Ponieważ są świetnym drogowskazem naszych talentów i przeznaczenia, a dodatkowo kolorują naszą szarą codzienność i dodają nam tak potrzebnej energii.

Pod prąd

Przeciwieństwem FLOW, można określić wieczne uczucie działania wbrew sobie, pod prąd. To zupełnie tak, jakby iść w górę rzeki albo toczyć, wzorem Syzyfa, głaz, który raz za razem i tak toczy się na dół. Tradycyjna edukacja, niestety słabo zna te dwa terminy i dlatego zamiast wspierać poczucie przepływu i nasze dobre, mocne strony, opiera się na wiecznej walce z tymi słabymi. Efekty? Poczucie obciążenia, osłabienia, daremności naszych wysiłków, brak wiary w siebie.

Nie oznacza to oczywiście, że nie należy w ogóle pracować nad sobą i swoimi słabszymi stronami. Warto jednak koncentrować się na tym co w nas pozytywne, mocne, na tym co daje nam przyjemność –  wtedy znacznie łatwiej o sukces, szczęście i dobre życie.

Tylko dla przyjemności

„Kto lubi swoją pracę, ten nie przepracuje w życiu ani jednego dnia” – mówi popularne porzekadło. Kto w swojej codziennej aktywności doświadcza FLOW, ten z całą pewnością może uważać siebie za szczęściarza. Jeśli żyjemy w oparciu o to, co ma dla nas sens, odczuwamy wtedy także sens całego życia. I odwrotnie: jeśli w kółko zajmujemy się tym, co dla nas nie ma sensu, próżno szukać życiowej satysfakcji.

Po co iść pod prąd rzeki, jeśli można iść z prądem? – pytają retorycznie taoistyczni Chińczycy? Po co działać wbrew swojej naturze, jeśli można w zgodzie z nią? Dlaczego mamy zaprzeczać sobie, zamiast iść za tym, co w nas najbardziej rezonuje, co jest dla nas ważne?

Warto siebie poznać, warto wiedzieć, co jest naszym FLOW i w zgodzie z tą wiedzą wyznaczać swoje kierunki poszukiwań.  Podobno, kiedy wiadomo, gdzie się płynie, wiatry niosą nas we właściwym kierunku, a świat sam nam sprzyja. Jeśli nawet jest w tym trochę idealizmu i naiwności, ja  głęboko w to wierzę.

A Ty? Czy już wiesz, gdzie niesie Cię twój przepływ?

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy