03 Lis

Równowaga na końcu świata

Marzyliście aby spakować plecak i wyruszyć w półroczną podróż po Azji? Jej się udało. Kinga Bielejec jest dowodem na to, że warto realizować marzenia, nawet te, wydawałoby się, najbardziej odległe. W jaki sposób połączyć pracę, życie osobiste i podróżowanie po świecie? Zapraszamy na inspirującą rozmowę z pełną energii autorką bloga podróżniczego gadulec.me.

Zacznijmy od samego początku. Co daje podróżowanie po świecie?

 

Dzięki podróżowaniu czuję, że żyję. Nie potrafię długo usiedzieć w jednym miejscu, więc wieczne przemieszczanie się jest dla mnie naturalne. Lubię zarówno spontaniczne weekendowe wyjazdy, jak i wielotygodniowe podróże samochodem, autostopem czy pociągiem. Podróżując, poznaję mnóstwo fantastycznych ludzi, staram się zrozumieć otaczający mnie, często całkiem inny niż ten, który zostawiam w Polsce, świat. Lubię rozmawiać z mieszkańcami, przyglądać się im. To poszerza moje horyzonty, sprawia, że jestem jeszcze bardziej tolerancyjna i otwarta na ludzi. Myślę, że mądre podróżowanie sprawia, że człowiek staje się lepszy. Ma w sobie więcej empatii i docenia to, co posiada (nie mam tu na myśli tylko rzeczy materialnych).

 

Na pewno zanim wyruszyłaś do Azji miałaś chwile zwątpienia – czy sobie poradzisz, czy tak długa wyprawa to na pewno dobry pomysł.  W jakim momencie uświadomiłaś sobie, że było warto?

 

To był dwutygodniowy pobyt na malajskiej wyspie Langkawi. Byliśmy z chłopakiem wolontariuszami na łodziach, na których odbywały się dość ekskluzywne rejsy. Pomagaliśmy przygotowywać posiłki i obsługiwać gości. Mimo pracy, mieliśmy dużo wolnego. Jeździliśmy skuterem, odkrywaliśmy kolejne plaże, a każdy zachód słońca był piękniejszy od poprzedniego. Beztroska i szczęście w czystej postaci!

 

DCIM118GOPRO

No dobrze, a kiedy wątpiłaś najbardziej?

 

Żeby zarobić na podróże dwukrotnie pracowałam w czasie wakacji w Norwegii. Wraz z chłopakiem i znajomymi malowaliśmy i sprzątaliśmy domy. Jest to dość ciężka, ale dobrze płatna praca. Najtrudniejsze są jednak warunki, w których żyjemy przez te miesiące. Śpimy pod namiotem, jemy mięso ze słoików, nie zawsze mamy dostęp do ciepłej wody. W tym roku pogoda była wyjątkowo paskudna, co spowodowało, że miałam kilka chwil zwątpienia. Padał deszcz, wiał silny wiatr, było przeraźliwie zimno i wszystko mnie bolało. Dobrze, że miałam kogoś, kto mnie wspierał, a w najtrudniejszych momentach przypominał, po co to wszystko.

 

Podróżujesz ze swoim chłopakiem, na pewno po drodze spotykaliście wiele niebezpieczeństw. Możesz przytoczyć sytuację, w której się bałaś? W jaki sposób wpływa na Ciebie strach? 

 

W Azji nie spotkało nas wiele niebezpieczeństw. Szczerze mówiąc, czułam się tam bezpieczniej, niż w Polsce! Niezręcznie czuliśmy się w Indonezji o 1 w nocy, ale to dlatego, że byliśmy jedynymi „białymi” w okolicy. Strachu nie czułam, bo mój chłopak jest wysoki, a Azjaci mają mniej więcej 160 cm wzrostu :)

 

No dobrze, ale mimo wszystko jesteś na innym kontynencie – to inna kultura, inni ludzie, nie wiesz, czego się spodziewać. Jak zachować w sobie wewnętrzny spokój, gdy jest się w najdalszym zakątku świata?

 

Trzeba być przygotowanym na różnego rodzaju nieprzewidziane sytuacje i nie panikować, gdy takowe się przytrafią. Prawie zawsze znajdzie się pomocna dusza, która nam pomoże. Na pewno przyda się znajomość kilku języków (angielski na co najmniej komunikatywnym poziomie). Ja zazwyczaj podróżuję z co najmniej jedną osobą, więc jest mi dużo łatwiej, bo co dwie głowy, to nie jedna! Najczęściej jednak wystarcza dobre nastawienie, mapa, sprawny GPS, naładowany telefon i uśmiech na twarzy.

 

Czego uczy podróżowanie?

 

Uważam, że znane wszystkim hasło „podróże kształcą” jest jak najbardziej prawdziwe. Musimy być jednak otwarci na otaczający nas świat, inne kultury czy tradycje. Poszerzamy swoją wiedzę, uczymy się historii czy geografii danego miejsca, poznajemy innych oraz samych siebie (co często jest najważniejsze). Podróże sprawiają, że jesteśmy bardziej cierpliwi, potrafimy radzić sobie że stresem, łatwo przystosowujemy się do nowych sytuacji. Znamy coraz lepiej języki obce, bez problemów nawiązujemy relacje z różnymi osobami. Podróżując z drugą osobą również wiele się o niej dowiadujemy. Ta wiedza może okazać się bardzo cenną szczególnie, gdy na przykład planujemy z takim człowiekiem wspólne życie. W podróży spotykam mnóstwo osób w różnym wieku, z najdalszych zakątków świata. Każda rozmowa wnosi coś do mojego życia, nierzadko sprawia, że doceniam to, co mam. Często poznane osoby są dla mnie inspiracją, bywa, że utrzymujemy że sobą kontakt przez lata. Myślę, żew pewien sposób pomaga to uzyskać równowagę wewnętrzną. Staję się coraz bardziej otwarta i tolerancyjna, nowe znajomości poszerzają moje horyzonty.

 

Wróciłaś z podróży po Azji. Dla niej przerwałaś studia, a gdy wróciłaś, okazało się, że Twoi znajomi skończyli studia i realizują się zawodowo. Czy nie boisz się, że za parę lat obudzisz się bez niczego i nie będziesz wiedziała, co dalej?

 

Jestem urodzoną optymistką i takie rzeczy nie przychodzą mi do głowy. Wierzę, że potencjalny pracodawca nie skreśli mnie od razu, bo mam roczną lukę w CV. Z resztą współpraca z takim człowiekiem i tak nie miałaby sensu. Podróże często uczą więcej niż lata pracy przed komputerem. Znam coraz więcej języków, umiem sobie poradzić w kryzysowych sytuacjach, dogaduję się z ludźmi, jestem otwarta na nowości, pomysłowa. Chyba nie jest to zły kandydat na różnego rodzaju stanowiska? :) Poza tym mam rodzinę, partnera i przyjaciółki, na których zawsze mogę liczyć. Staram się pomagać innym, bo wierzę, że karma wraca. Na razie sprawdza się to w 100%. Niektórzy boją się rzucić wszystko i ruszyć w świat. Staram się ich wspierać i zachęcać do spełniania marzeń.

 

Piątki z podróży, Tajlandia

Czy zatem gadulec.me to jest pewnego rodzaju sposób na pracę?

 

Od lat myślałam o założeniu bloga podróżniczo-lifestylowego. Wyjazd do Azji był ostatecznym pretekstem, żeby wreszcie wcielić swój pomysł w życie. Z resztą w dzieciństwie prowadziłam kilka blogów, pisałam książki, wiersze, a do trzeciego roku studiów regularnie notowałam swoje przemyślenia w pamiętniku! Bardzo lubię pisać, sprawia mi to dużo frajdy, choć jest to też ogromne wyzwanie i obowiązek.

Znam osoby, które zarabiają na blogowaniu. Nie wykluczam takiej możliwości, z resztą mam już za sobą udaną współpracę ze szkołą językową. Jednak piszę bloga głównie dla siebie oraz dla osób, które poszukują inspiracji. Jeśli chociaż jeden człowiekczytając Gadulca, zdecyduje się na spełnienie swoich marzeń, będę bardzo szczęśliwa!

 

Wiemy, że za pomocą bloga robisz dużo dobrych uczynków. Opowiedz nam, czym jest projekt Piątki z podróży?

 

Wraz z partnerem nie chcieliśmy, by nasz wyjazd do Azji południowo-wschodniej był jedynie zwykłą podróżą. Wymyśliliśmy, że przy okazji możemy komuś pomóc. W ten sposób powstał projekt „Piątki z podróży”, w czasie którego wspieraliśmy podopiecznych Fundacji „Król i Smok”. Działa ona na rzecz dzieci z chorobami niezdiagnozowanymi lub zdiagnozowanymi niewłaściwie. Jeżdżąc po Azji robiliśmy sobie zdjęcia z różnymi osobami, na których przybijamy piątki. Projekt nagłaśnialiśmy na blogu www.gadulec.me.

 

Czy to nie jest tak, że pełna energii Kinga Bielejec i równowaga to dwie sprzeczności?

 

Myślę, że energia i równowaga nie wykluczają się nawzajem. Życiowa harmonia wcale nie oznacza poukładanej przyszłości, ponieważ każdy potrzebuje czegoś innego. Nie wszyscy uwielbiają podróże, niektórzy wolą spędzać czas w swoim mieście i odwiedzać wciąż te same knajpki czy galerie sztuki. To sprawia, że czują się dobrze sami ze sobą, a to najlepszy krok do odnalezienia równowagi. Inni, w tym ja, wolą być aktywni, odkrywać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi. To daje nam radość i wewnętrzną harmonię! :)

 

Zapraszamy do opowieści Kingi Bielejec o jej podróżach, perypetiach w odległej Azji i pełnych energii i optymizmu przygodach na co dzień – www.gadulec.me.

 


 

Facebook Comments

Najnowsze tematy