„Klaszcz ze mną, jeśli wiesz, czym jest dla ciebie szczęście” – śpiewa Pharell Williams w piosence „Happy”. Słynny całodobowy teledysk, ukazujący śpiewających i tańczących ludzi, zainspirował mieszkańców wielu miast do nagrywania własnych klipów promujących radość i zadowolenie z życia.

A Ty? Stworzyłaś już własną definicję szczęścia?

Jedni powiedzą, że szczęście daje im rodzina, inni stwierdzą, że potrzebują życia w luksusie, a dla jeszcze innych to sukcesy zawodowe będą jego źródłem. Ale czym w zasadzie jest to szczęście? Czy zawsze jest prawdziwe? A może bywa też złudne i pozorne? Czy można być szczęśliwym nie dzięki czemuś, ale mimo wszystko?

Wiele jest narzędzi do pomiaru szczęścia i wiele jego definicji. Większość z nich mówi o poczuciu sensu życia, dostrzeganiu jego piękna i dobra – człowiek szczęśliwy to uśmiechnięty optymista z wielkimi pokładami energii.

Amerykański naukowiec Martin Seligman zajmujący się zagadnieniami z zakresu psychologii pozytywnej twierdzi, że da się wyróżnić trzy rodzaje szczęścia. Po pierwsze, utożsamia je z przyjemnym życiem – pełnym pozytywnych emocji i nadziei na dobre jutro, po drugie, z życiem zaangażowanym – oznaczającym maksymalne zaangażowanie w jakieś działanie (np. kiedy w pełni angażujemy się w realizację swojej pasji, wszysto inne przestaje być dla nas ważne i właśnie wtedy odczuwamy pełnię szczęścia), i po trzecie, rodzaj szczęścia to jego zdaniem życie wypełnione znaczeniem – dotyczy on wszystkich tych, którzy poświęcili się dla jakiejś idei, w imię czegoś większego i ważniejszego.

Ale co konkretnie wpływa na zadowolenie z życia, co kształtuje nasz dobrostan psychiczny?

Jeśli podejrzewamy, że być może nowy samochód, laptop, ubrania, wizyta u kosmetyczki albo egzotyczne wakacje – jesteśmy w błędzie. Szczęścia na pewno nie da się kupić. Euforia, którą wywołują w nas podobne „przyjemności”, jest intensywna, ale chwilowa – po niedługim czasie od jej wybuchu wracamy do punktu wyjścia, znów zaczyna nam czegoś brakować, dopada nas przygnębienie i tak w kółko. Co więcej, zdaniem naukowców promowana przez naszą kulturę pogoń za bogactwem czy sławą z perspektywy czasu czyni nas zdecydowanie mniej szczęśliwymi.

Poproszono osoby, które maksymalnie dwa lata wstecz ukończyły studia, o określenie ich celów życiowych. Kolejno zapytano je o postępy, jakie uczyniły w ich realizacji, i ocenę swojego samopoczucia i szczęścia. Naukowcy odkryli, że młodzi ludzie, którzy cenili bardziej „wewnętrzpochodne cele”, takie jak rozwój osobisty czy relacje z bliskimi, byli bardziej zadowoleni z życia niż ci, którzy wymienili bogactwo. Ponadto nawet u tych, którym udało się osiągnąć ich „zewnątrzpochodne cele”, odnotowano negatywne emocje, dolegliwości fizyczne i ogólnie mniejsze zadowolenie z życia.

Badacze Kennon M. Sheldon i Sonja Lyubomirsky sądzą, że wiele zależy tu od naszych interakcji z innymi. Stawiają m.in.: na wzajemną życzliwość i okazywanie wdzięczności. Peterson i Saligman z kolei w swoim przepisie na szczęście umieszczają cnoty: przebaczenia, wdzięczności, miłości, duchowości, inteligencji emocjonalnej i kreatywności, nadziei, pokory i poczucia własnej wartości, skuteczności czy kontroli. Roy Baumeister i Kathlee Vohs natomiast twierdzą, że poczucie sensu własnego życia zależy od czterech najważniejszych potrzeb egzystencjalnych:
– posiadania celu, czyli czegoś, co wyznaczać będzie kierunek naszych działań (jego brak daje poczucie ogólnego bezsensu, żyje się z dnia na dzień, popada w psychiczne dołki);
– realizowania wartości, czyli czynienia dobra (gwarancja braku przykrych wyrzutów sumienia);
– kontroli (podobnie jak u Petersona i Saligmana) – nad otoczeniem, a także samym sobą (potrzeba niezależności, ale także komfortu psychicznego płynącego z przekonania, że konkretne reakcje przynoszą wiadome skutki);
– samoakceptacji (lubię siebie taką, jaką jestem – łącznie ze wszystkimi wadami i słabościami).

Widzimy zatem, że poczucie szczęścia zależy głównie od nas samych, a nie od naszego stanu posiadania. Według statystyk dokładnie 40% z tego, co czyni nas szczęśliwymi, podlega naszej kontroli. 50% to działka genetyki i ewolucji, natomiast okoliczności życia to tylko pozostałe 10%. Trwałe poczucie szczęścia, zdaniem naukowców, dać nam zatem mogą tylko pewne działania, cechy osobowości i spojrzenie na świat, a nie dobra materialne.

Choć to zupełnie inna perspektywa spojrzenia na szczęście, wszystkie te „zalecenia” pięknie podsumowują słowa flamandzkiego pisarza i zakonnika, Phila Bosmansa; „Szczęście znajduje się w tobie. Zaczyna się na dnie twojego serca, a ty możesz je wciąż powiększać, pozostając życzliwym tam, gdzie inni bywają nieżyczliwi; pomagając tam, gdzie już nikt nie pomaga; będąc zadowolonym tam, gdzie inni tylko stawiają żądania. Ty potrafisz się uśmiechać tam, gdzie się narzeka i lamentuje, potrafisz przebaczać, gdy ludzie wyrządzają ci zło”.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy