Niektórzy latami marzą, aby zamienić się w bohaterów powieści „Ominąć święta” Johna Grishama, inni boją się, że taki krok zostałby uznany za ucieczkę od tradycji albo po prostu nie mają ochoty jakkolwiek urozmaicać Bożego Narodzenia. Czy święta „pod palmą” albo na stoku narciarskim mogą być równie magiczne, pogodne i spokojne, jak te spędzone w domu rodzinnym?

Przerwa świąteczna trwa minimum tydzień, a zatem to już wystarczający czas na zorganizowanie sobie urlopu. Świąteczna turystyka kwitnie – hotele i ośrodki na całym świecie zapewniają wyjątkową atmosferę, przygotowują wigilijne kolacje i spełniają każde zachcianki przybyłych turystów.  Nawet kraje o innych tradycjach religijnych (np. popularny Egipt czy Dubaj) są przygotowane na przyjazd europejskich turystów i dbają o całą świąteczną oprawę – przybrane w światełka i ozdoby drzewka i suto zastawione stoły.

Plaża czy góry?

W Polsce wciąż największą popularnością cieszą się wakacje w narciarskich kurortach – większość z nas właśnie  w górach odnajduje prawdziwie świąteczny krajobraz. Ale nie brakuje też takich, którzy spełniają marzenia o Bożym Narodzeniu w tropikach.

– Od kilku lat planowaliśmy święta na plaży, ale zawsze za późno się orientowaliśmy. W tym roku udało nam się wszystko dopiąć na ostatni guzik. Oczywiście rodzice, z którymi co roku spędzaliśmy wigilię nie są zachwyceni, ale ja czuję, że nareszcie będę mogła w pełni się zrelaksować. Te całe świąteczne zamieszanie zawsze bardzo mnie stresowało, a oboje z mężem mamy już wystarczająco stresującą pracę  – mówi 35-letnia Ania – specjalistka od komunikacji społecznej w jednej z korporacji, matka kilkuletniej córki.

Chociaż podobnych do Ani jest  coraz więcej – przytłoczonych przedświątecznymi porządkami, zakupami i gotowaniem  – dla wielu gwiazdkowe wyjazdy to nadal twardy orzech do zgryzienia.

– Święta są tylko raz w roku i jest to niezwykły czas. Nie rozumiem, jak można planować wtedy urlop. I tutaj nie chodzi o finanse. Ten zapach maku w wigilijny poranek, ubieranie choinki, barszcz z domowymi uszkami – to są dla mnie prawdziwe i jedyne święta  – mówi 40-letnia Karina, która od lat organizuje święta dla najbliższej rodziny.

Czy świąteczny wyjazd to znak, że idziemy na łatwiznę i sprzeniewierzamy się tradycji?

– To nie ucieczka, ale gwiazdkowy prezent – tłumaczą zwolennicy turystyki bożonarodzeniowej. Wolą uniknąć długich kolejek w centrach handlowych, tłoku i  całej przedświątecznej krzątaniny.

Psychologowie tłumaczą, że takie podejście szczególnie razi osoby starsze i te, które bardzo przywiązane są do tradycji. Na świąteczne wycieczki zazwyczaj decydują się ludzie młodzi o liberalnych poglądach, dla których te kilka dni jest po prostu doskonałą okazją do wypoczynku – nieważne gdzie, ważne z kim. Uciekają od obowiązków, ale też niskich temperatur. I rzeczywiście jest to dowód na osłabienie narodowych tradycji świątecznych, ale jeśli to właśnie alternatywne sposoby spędzania Bożego Narodzenia odpowiadają im bardziej, niż tradycyjne, nie ma w tym nic złego. Zwłaszcza, że to przecież nie otoczka jest w tym święcie najważniejsza.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy