01 Sie

Pamiętam doskonale swoje przerażenie, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie miałam wówczas zielonego pojęcia, jak sobie poradzę z taką malutką istotką. Nie wiedziałam również, ile ta malutka istotka nauczy mnie o życiu. Odkąd pojawiła się na świecie moja córeczka, zmieniłam wiele rzeczy na lepsze i przypomniałam sobie o tak zapomnianych przez nas dorosłych rzeczach, które dzieci robią idealnie.

1. Nawiązywanie nowych znajomości

Letnie popołudnie. Razem z moją córeczką wchodzimy na plac zabaw na którym kilkanaście maluchów biega, radośnie krzyczy i bawi się w najlepsze. Po upływie jakichś 5 minut moja córeczka Martynka zna już wszystkich po imieniu, bawią się razem, dzielą się zabawkami i rozmawiają jakby znali się od wieków. Gdzie się u nas podziała ta łatwość w nawiązywaniu kontaktów? Od wielu lat organizuję spotkania networkingowe (czyli takie, na które ludzie przychodzą po to, aby się poznać) i zawsze znajdzie się tam spora grupa osób, która ma naprawdę duży problem z rozmową z nieznajomymi. Zastanawiam się, co się z nami – dorosłymi stało, że z tak otwartych na innych małych istotek, zmieniliśmy się w nieco nieśmiałych, zamkniętych w sobie, z lękiem opuszczających naszą strefę komfortu ludzi. A przecież każdy z nas doskonale potrafi rozmawiać. Jako dzieci opanowaliśmy tę umiejętność do perfekcji. Wówczas zupełnie nie zwracaliśmy uwagi na to, czy ktoś jest bogaty czy biedny, wykształcony bardziej lub mniej, ubrany w ciuchy od projektantów czy te z bazarku. Po prostu, gdy chcieliśmy kogoś poznać – robiliśmy to. Ta umiejętność nadal jest w nas. Dlatego najwyższy czas wykopać ją z zakamarków naszej duszy i tak jak dzieci, po prostu rozmawiać i poznawać tych ludzi, których poznać chcemy.

2. 100% zaangażowania

Odkryłam ostatnio ciastolinę – masę trochę podobną do plasteliny, do której w komplecie dołączane są różne foremki. Martynka bawiła się nią godzinami, a ja spokojnie obserwowałam jej reakcje. Kiedy bawiła się tą ciastoliną, świat wokół nie istniał. Była tylko ona i jej zabawa. W pewnym momencie jednak nadchodził taki czas, gdy odkładała ciastolinę na bok i zaczynała bawić się czymś zupełnie innym. Kiedy prosiłam ją, aby wróciła do poprzedniej zabawy, żadna moja perswazja nie działała. Po prostu znudziła się i już! Jak to wygląda u nas? Chodzimy latami do pracy, która totalnie nam nie odpowiada, zupełnie nas nie bawi i często nie mamy odwagi powiedzieć po prostu „znudziła mnie ta zabawa, teraz będę robić coś innego”. Nie wspomnę już o zaangażowaniu. Być może wiesz, jak to jest przyjść do pracy i czekać z niecierpliwością, aż minie te straszne osiem godzin i nadejdzie upragniony weekend. Jeśli te myśli często pojawiają się w twojej głowie, najwyższy czas coś zmienić i zastanowić się, jaką nową „zabawą” (czyli nową pracą) możesz się teraz zająć.

3. Zdrowy egoizm

Dzieci są idealnym wzorem zdrowego egoizmu. Jedzą tyle, ile chcą, rozmawiają otwarcie z kim mają tylko ochotę, na wszystkie tematy, jakie im tylko przyjdą do tych małych, kreatywnych główek. Bardzo jasno komunikują także światu, czego im potrzeba i dobitnie domagają się tego, aż do skutku. Nie mają jakichkolwiek barier. Ostatnio moja córeczka wymyśliła, aby przebrać się w strój wilka i w takim stroju udać się na spacer. Miała gdzieś, co inni o niej powiedzą, czy będą na nią patrzeć czy nie, co sobie o niej pomyślą itp. Po prostu miała taki pomysł i była bardzo szczęśliwa chodząc po ulicy przebrana za wilka. A my? Codziennie zastanawiamy się, w co by się tu ubrać, aby wyglądać stosownie, zaprzątamy sobie na okrągło głowę pytaniami w stylu „co oni sobie o mnie pomyślą?  Jak mnie oceniają? Czy jestem odpowiednio przygotowana?” To jeszcze nic! Najgorszą rzeczą, o jakiej często zapominamy jest dbanie o najważniejszą osobę w naszym życiu – o nas samych. Ileż to razy poświęcałaś się dla innych odkładając na bok swoje własne uczucia i potrzeby… A przecież kiedyś byłaś małą mistrzynią zdrowego egoizmu. Zastanów się więc, co już dzisiaj możesz zrobić, aby zawsze dbać w pierwszej kolejności o siebie.

4. Okazywanie miłości

Pamiętasz, co się działo, kiedy przewróciłaś się na podwórku i bardzo obdarłaś sobie kolana? Większość z nas biegła z płaczem do mamy lub taty i rzucała im się na szyję. Cały czas ktoś nas przytulał i my przytulaliśmy kogoś bardzo często wyznając naszą dziecięcą miłość wszystkim ciotkom i wujkom, o rodzicach i dziadkach nie wspominając. Kilka miesięcy temu miałam mały wypadek i trafiłam do szpitala. Gdy tylko Martynka przyszła mnie odwiedzić, rzuciła mi się na szyję i nie miała zamiaru przestać mnie przytulać. Pani, która zajmowała sąsiednie łóżko zapytała ją: „dlaczego cały czas przytulasz mamusię?”, a Martynka na to: „bo jak ktoś jest chory, to potrzebuje duuużo miłości”. My niestety często zapominamy o okazywaniu miłości. Tak bardzo pochłaniają nas bieżące sprawy, że nie mamy czasu myśleć o tym, żeby stale przypominać naszym bliskim, jak bardzo ich kochamy. Dzieci robią to bezustannie.  Wzorując się więc na nich zacznij to znów robić, a zobaczysz, jak relacje z twoimi bliskimi się poprawią.

Druga część już w przyszłym tygodniu.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy