"Liście lecą z drzew, liście lecą z drzew" -  nucę pod nosem, chodząc po parku.  Szuram nogami, i patrzę jak pomarańczowo - brunatna kołdra, układa się pod moimi stopami.  Niebo jest dziś niebieskie, a myśli spokojne. Jeśli ktoś uważa, że poszukiwanie równowagi, kiedy listopad prawie za progiem to strata czasu, ten nie zna jesieni. Aby ją pokochać, trzeba spojrzeć jej w oczy. Głęboko. Miłość, gwarantowana.

Wyciszyć się

Nasz umysł działa w trybie wiecznego czuwania. Nawet gdy odpoczywa, to nie do końca. Łatwo popaść w rozgorączkowanie, łatwo przegapić, to co w rytmach natury piękne i mądre. Jesień to czas gromadzenia i chowania do środka. Moment na to, aby otoczyć się miękkością, aby usiąść i zjeść zupę z dyni, aby poczuć na języku smak dojrzałych od lata gruszek i winogron, aby się zapatrzyć nie tylko na zewnątrz, ale także do środka.

Mówi się, że kiedyś ludzie byli życiowo mądrzejsi, bo żyli bliżej natury. Coś w tym jest. Nie martwcie się jednak, nic straconego: ta mądrość jest ciągle dla nas dostępna. Nawet nieużywana, nawet wtedy, gdy leży odłogiem.

Nauka

Kiedy spojrzeć na koło czasu, na to, co niosą nam pory roku, można się wiele o sobie dowiedzieć. Zauważyć, że jest czas rodzenia się, czas wzrastania, czas zbiorów i schyłku, wreszcie czas odpoczynku, jałowości, z której potem, znów, narodzi się nowe życie. Wielka w tym mądrość i wielki rozsądek.

Wszystko to, co zaczynamy, zachwyca nas i oszałamia – tak jak wiosna i lato. Trzeba jednak pamiętać, że nie byłoby nowych początków, bez jesieni i zimy – bez czasu, kiedy zamiast otwierać, przymyka się drzwi do domu, kontempluje zbiory, szuka spokoju w ciszy.

Jeśli natura potrzebuje czasu i bezruchu, kiedy staje wobec świata naga i ogołocona z liści, to człowiek, jako jej część  –  także.  Potrzebujemy czasem zrzucać maski i piórka, kończyć wieczny karnawał aktywności i po prostu siedzieć,  czekając na zimę i na nowe, które musi do nas przyjść.

Właśnie dzięki tym cyklom:  aktywności, odpoczynku, wzrastania, obumierania –  zachowujemy naszą wewnętrzną równowagę.

Codzienność

Oczywiście dziś, pracując, ucząc się, mając obowiązki, zobowiązania, nie sposób pozostawić wszystkiego na długie miesiące i napisać: „Przepraszam, nie ma mnie przez  jesień i zimę”.  Można jednak nie negować naturalnych rytmów:  wziąć z dobrodziejstwem inwentarza, to co niesie jesień: nie zaprzeczać jej, nie udawać, że nie przyszła. Kłaść się spać godzinę wcześniej, zaprosić do kuchni jesienne specjały, otulić się kocem, gdy marzną nogi, przeczekać melancholię i znaleźć na nią sposób.

Im lepiej traktujemy siebie, tym nasze ciało lepiej nam służy. Jesienne zniechęcenie, spadek nastroju, to zwykle wcale nie obiektywna wina aury za oknem, ale raczej tego, że odmawiamy spotkania ze sobą, że nie potrafimy i nie chcemy z jesieni i jej darów skorzystać.

Gdyby tak znaleźć chwilę na to, by zapatrzeć się w okno, w którym ostatnie letnie pelargonie odbijają się na tle żółtych liści. Rozpalić ognisko i upiec w nim ziemniaki, które potem wygrzebie się patykiem z popiołu. Poczuć zapach mchu i wrzosów w lesie. Zobaczyć, jaki krajobraz odbija się w kałużach. Od razu lepiej, prawda?

Jesień jest piękna. Żeby ją zobaczyć, żeby ją docenić, dobrze otworzyć oczy, umysł i uświadomić sobie, że chociaż bliżej nam do kolejnej zimy niż do lata, to przecież kiedyś, wiosna przyjdzie i tak.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy