12 Lip

Wakacje to nie przywilej. To obowiązek!

Siedzę w domu. Wentylator pracuje pełną parą, wszystkie rolety w oknach opuściłem, aby jak najlepiej odgrodzić się od ostrego, palącego słońca. Przede mną leży stos zadań, w większości do zrobienia "na wczoraj". Patrzę na tę górkę i myślę, że w tym roku chyba raczej nie wybiorę się na żadne wakacje.

Nie ma pieniędzy. Nie ma czasu. Nie ma tak naprawdę ochoty na planowanie wycieczek, przejazdu, noclegów i wszystkich tych rzeczy, które planować przed wyjazdem wypada. Lepiej posiedzieć na swoim, podłubać przy projektach i uraczyć się lodowato zimnym piwem za każdym razem, gdy ciężki, pracowity dzień zmierza ku końcowi.

Zrobiłem tak w zeszłym roku. Zrobiłem tak dwa lata temu. Trzy, cztery i chyba nawet pięć lat wstecz. Chyba, bowiem nie do końca jestem pewien, kiedy ostatnio pojechałem na prawdziwe wakacje. Takie bez komputera, bez wiszących maili do odpowiedzenia, bez sprawdzania co chwilę telefonu. I bez myślenia o tym, co trzeba zrobić jak tylko wrócę do domu. W tym roku postanowiłem, że zrobię inaczej.

Zaklepałem sobie wolny termin. Pracę rozłożyłem w taki sposób, żeby bez problemu zakończyć wzięte zadania i nie rozpoczynać żadnych innych przed urlopem. Spiąłem się, zarysowując wstępny plan wycieczki – destynację, hotele, podliczenie kosztów związane z wyjazdem i tym podobne mniej lub bardziej ważne sprawy.

Dlaczego nie zostałem w domu? Dlaczego nie wziąłem się za kolejne zadania? Wiecie, czasem wydaję się być pracoholikiem i przez ostatnie kilka lat skutecznie udowadniałem to wielu osobom. Udawałem, że szybkie weekendowe wyjazdy są w stanie zregenerować mnie na tyle, by w pełni sił wrócić do pracy. Udawałem, że jestem w stanie wypocząć robiąc sobie jeden dzień wolnego przeżyty w pętli: drzemka-jedzenie-seriale (powtarzanej dowolną ilość razy w ciągu doby). Od teraz postanowiłem skończyć z udawaniem. Dlatego biorę sobie wolne i wyjeżdżam na porządny kilkudniowy urlop.

Dochodzę bowiem do wniosku, że wakacje to nie jest przywilej, który łaskawie dostajemy raz, dwa razy do roku. Wakacje to obowiązek. Coś, do czego powinno się w razie potrzeby przymuszać. Każdy z nas wymaga w pewnym momencie życia porządnego odpoczynku. Paru dni oderwania od wszystkiego, co związane z codziennym życiem. Swego rodzaju (wybaczcie tę informatyczną terminologię) reinstalacji systemu.

Jeśli więc jesteście przemęczeni, rozdrażnieni, nie macie na nic ochoty albo tracicie powoli nad wszystkim kontrolę – jedźcie na wakacje. To bardzo dobra rada, którą dziś akurat usłyszycie ode mnie. Ale moglibyście usłyszeć ją od kogoś innego. Przekazuję Wam bowiem tym wpisem prawdę tak uniwersalną jak codzienny wschód i zachód słońca. Słowa tak oklepane, że wszyscy powinni powtarzać je ze znudzeniem.

Ale nie robią tego, bowiem wielu i tak o tych słowach zapomina. Ja na przykład zapomniałem. Na wiele lat. Ale obiecałem sobie, że więcej się to nie powtórzy.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy