11 Cze

Walka z dużymi projektami – jak ułatwić sobie życie?

Ok, przyznam się, że nie jestem jakimś znanym i popularnym trenerem biznesu. Nie jestem też mistrzem trzymania się określonego z góry planu. W moim życiu - zwłaszcza zawodowym - jest tak dużo improwizacji, że gdyby Adam Mickiewicz w tym momencie pisał trzecią część "Dziadów", prawdopodobnie do najważniejszej sceny czerpałby inspirację z mojej osoby.

Ale wiecie co? Pracuję od jakichś ośmiu lat, od ponad dwóch prowadzę własną firmę. I przez ten czas nauczyłem się sporo o organizacji pracy nawet przy najbardziej pokręconych projektach. Pomogło mi w tym kilka mądrych książek i artykułów, część praktycznej wiedzy liznąłem też na podstawie własny eksperymentów. Z tego edukacyjnego miszmaszu wyłonił się mój indywidualny sposób działania, który stosuję z powodzeniem od kilkunastu miesięcy. Sposób, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

 

Po pierwsze, potrzebna będzie czysta kartka papieru

W tym przypadku polecam ją jednak nie do kreatywnego wyżycia się, a… stworzenia listy zadań. Sprawdziłem w praktyce, że znacznie lepiej wykonać ją właśnie na papierze, niż w dowolnej komputerowej aplikacji. Koniecznie długopisem.

Dlaczego? Elektroniczną notatkę zawsze da się „poprawić” zmieniając jej datę i w ten sprytny sposób wyłączając z planu dnia. Na kartce pozostaje już na zawsze. I wywołuje takie poczucie winy, że zawsze dla spokoju sumienia jestem w stanie znaleźć w sobie zarówno siły jak i ochotę, żeby jak najszybciej odznaczyć ten punkt. A potem wziąć się za kolejny.

 

Po drugie, podziel zadanie na mniejsze części

Wiecie, co jest najbardziej demotywujące w codziennej pracy? Skomplikowany projekt zapisany w jednej pozycji na liście. Wyobraźcie sobie np., że macie do zrobienia stronę internetową i wpisujecie w kalendarz „strona jakaśtam”. Albo piszecie artykuł i wprowadzacie go w plan dnia pod nazwą „artykuł o czymś”.

A potem siadacie z kawą, sprawdzacie pocztę, Facebooka, pocztę, najnowsze wiadomości, Facebooka, Youtube, Facebooka. Gdzieś tam w tle mija poranek, południe i nadchodzi pora obiadowa, a „strona jakaśtam” dalej leży na tapecie i czeka łaskawie, aż przyjdzie ochota żeby się za nią w końcu zabrać.

A wystarczy zrobić jedną rzecz, aby praca ruszyła z kopyta: rozbić projekt na szczegółowe zadania. Dlatego na mojej czystej kartce sprzed kilku akapitów zwykle zamiast „strona jakaśtam” znajduje się długa lista pojedynczych czynności do wykonania. „Kupno domeny”, „Instalacja cms”, „wgranie szablonu”, „wprowadzenie tekstów” – tak to wygląda na przykładzie.

Rozbicie jednego dużego projektu na kilkanaście mniejszych działa bardzo motywująco. Jest to chyba związane z jakimś psychologicznym działaniem, ale niestety jestem totalną nogą w tej dziedzinie i nie mam pojęcia, czy to, co Wam dzisiaj opisuję ma jakąś profesjonalną nazwę (na własne potrzeby nazywam to Sposobem Kowalika Na Ogarnięcie Rzeczywistości). Wiem jednak, że jeśli widzę na liście coś, co można zrobić w parę chwil, znacznie łatwiej jest mi zacząć. A reszta – możecie uwierzyć na słowo – idzie o wiele szybciej.

Jak widzicie, dwie proste rzeczy są w stanie sprawić, że nawet najbardziej wymagający i trudny projekt będzie wydawał się znacznie prostszy i łatwiejszy do zrealizowania zgodnie z planem. W moim przypadku sposób ten działa wyśmienicie i sprawdza się za każdym razem. Jak będzie w Waszym przypadku? No cóż – nie dowiecie się, póki nie spróbujecie.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy