Krąży po Facebooku od Warszawy, przez Milanówek, po Podlasie. Dotarł do Francji, widziano go także w Kanadzie, na wschodnim wybrzeżu USA i w Japonii. Jest zaraźliwy jak grypa, na szczęście mniej groźny. Skutki infekcji mogą być jednak znaczące i zaważyć na waszym życiu. Nie znoszę łańcuszków, ale dałam się wciągnąć. Uwaga! Jesteście nominowani!

Prosto

Zasady są proste: Należy codziennie na swojej tablicy napisać trzy rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni. Pozytywne zdarzenia, emocje, spotkania czy wnioski, które przychodzą do głowy. Kończąc wyliczankę, należy nominować kolejne trzy osoby. I tak to idzie w świat,  z prędkością huraganu.

O dziwo, Polacy, którzy z niebywałą łatwością wynajdują raczej trzy rzeczy, z których są niezadowoleni, weszli w tę zabawę z wielkim zaangażowaniem. Nie narzekają, nie złorzeczą, nie wynajdują wymówek ani oskarżeń dla rządu. Jest jak jest, ale dziękują: za rzeczy duże i małe, za kawę wypitą bez pośpiechu i za psa, który obudził o świcie na pierwszy, widziany na własne oczy wschód słońca. Dziękują za pogodę i niepogodę, nawet za deszcz, który spadł nad morzem w czasie wyczekiwanego urlopu.

Czytam to ze zdumieniem i sama dziękuję. Za to, że ktoś to wymyślił i przede wszystkim za to, że daliśmy się w to wciągnąć. Bo wdzięczność ma potężną  moc.

Ale po co?

Można szukać tego, czego nie ma, ale można też skupić się na tym, co właśnie jest. I na tym budować swoje szczęście, zadowolenie, swoje poczucie bogactwa. Uczynić z tego punkt wyjścia.

Tak, zawsze jest tak, że czegoś nam brakuje: pieniędzy, czasu, zdrowia, siły, energii, słońca albo przestrzeni. Zawsze też, naprawdę zawsze można znaleźć coś, za co można życiu podziękować. Ten pokłon, to uczucie wszechogarniającej radości, potrafi odmienić nasz sposób myślenia o sobie i świecie. Może nas uzdrowić z marazmu, z narzekania, z czarnowidztwa, a przede wszystkim uwolnić od wiecznych pretensji, że coś tam jest nie tak, jak byśmy się spodziewali, że będzie.

Praktykowanie tego stanu, można porównać do medytacji. Wymaga skupienia, wglądu w siebie, chwili zatrzymania się i odnalezienia spokoju. Medytacja wdzięczności to bardzo oczyszczająca medytacja. Można ją powtarzać wiele razy dziennie: parząc kawę, siadając w miękkim fotelu, krojąc chleb. Dzięki temu zmienia się nasza perspektywa. Nawet po tym jednym tygodniu.

Kiedy oczy otwierają się na wdzięczność, a umysł przestaje stawiać płoty, a zaczyna budować mosty, wtedy życie może naprawdę zacząć wyglądać całkiem inaczej.

Dziękować, ciągle dziękować

Kiedy patrzę na moje śpiące dziecko albo kiedy rano, w tej sekundzie zaraz po przebudzeniu, czuję jak miękkie jest moje łóżko, jak ciepły i spokojny dom, w którym mieszkam, wdzięczność zalewa mnie jak fala. Jest tyle rzeczy, za które mogę dziękować, że czasem wydaje mi się, że nie powinnam przestawać bić przed moim życiem pokłonów. Mam – mogłam nie mieć. Nic nie jest oczywiste. Nic nie jest dane raz na zawsze.

Być wdzięcznym, być spokojnym, być szczęśliwym. Wybór jak każdy inny. O ile lepszy, od wiecznych pretensji, od wiecznych żądań, od odkładania na święte nigdy, bo jeszcze to, jeszcze tamto, jeszcze chwila.

Nie warto czekać. Nie ma sensu odkładać. Masz dużo, bez względu na to ile masz.

Więc?  Za co dziś dziękujesz? Pamiętaj, jesteś nominowany.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy