29 Paź

Zabawa lepsza od zajęć dodatkowych?

Historie o rodzicach, którzy jeszcze przed narodzinami dziecka planują jego edukację i czas wolny to nie tylko pojedyncze, wyolbrzymione anegdoty. Zatrważająca ilość matek i ojców w obawie przed możliwym marnotrawstwem talentów swoich pociech cały ich tydzień skrupulatnie wypełnia zajęciami dodatkowymi - tenis ziemny, taniec, basen, co najmniej dwa języki obce (nie licząc angielskiego), jakiś teatr, gra na instrumencie i jeszcze wiele innych. Im więcej, tym dziecko lepiej przygotowane do osiągnięcia życiowego sukcesu. Czy nie lepiej jednak dać się dziecku trochę ponudzić?

Ambitny rodzic to i zdolne dziecko…

Sprawa jest niezwykle delikatna i w całym tym sporze bardzo trudno orzekać na czyjąś korzyść.  Zwolennicy zajęć dodatkowych z przekonaniem argumentują, że przecież chodzi o zaprojektowanie dziecku lepszej przyszłości,  stworzenie mu warunków do odkrywania drzemiących w nim talentów, rozbudzanie jego zainteresowań. Są przekonani, że nawet jeśli teraz trochę się pomęczy, kiedyś z pewnością będzie wdzięczne za te godziny lekcji  języków obcych i siedzenie do późna przy pianinie. Nie mają zamiaru wychować kolejnej przeciętnej albo kolejnego przeciętnego. Wiedzą, że szanse na wybicie się mają tylko najlepsi.

Przy tym wszystkim jednak, choć się do tego niechętnie przyznają, dbając o perfekcjonizm swojego dziecka, leczą też swoje własne kompleksy. Bo, mimo że wykształceni i na niezłych stanowiskach, mogliby przecież lepiej mówić po angielsku, a do tego profesjonalnie pływać i grać na instrumentach.

Psycholodzy dziecięcy są przerażeni, bo kilkulatek wcale nie musi próbować i doświadczać wszystkiego. Większość zajęć, na jakie zapisywani są najmłodsi, nie jest niezbędna dla ich rozwoju, a ponadto nadmierna ich ilość (nieodpowiednia dla układu nerwowego dziecka) może powodować nerwowość  i nadwrażliwość, objawiającą się np. wzmożoną agresją albo apatią.

Każde dziecko ma inne predyspozycje i  z całą pewnością powinny być one ważniejsze od społecznej rywalizacji. Dodatkowa edukacja najmłodszych ma sens tylko wtedy, kiedy sprawia im radość i kiedy sami mają wpływ na wybór konkretnych zajęć.

Lepsza nuda i zabawa?                                                         

Co ciekawe, część psychologów dziecięcych podkreśla, że znacznie bardziej rozwijająca od zajęć dodatkowych bywa… nuda. Skąd taka diagnoza? Otóż, kiedy dziecko nie ma zaplanowanego odgórnie czasu, jest zmuszone, aby samodzielnie go sobie zagospodarować. Wówczas niezbędne jest kreatywne myślenie, uruchomienie wyobraźni. Dziecko w ten sposób ćwiczy swój umysł, ma okazję żeby trochę pogłówkować. Naukowcy ubolewają, że wielu rodziców nie pozwala dzieciom przejąć inicjatywy, zezwolić na zabawę albo pozorne „nicnierobienie”.  W obawie przed ich ucieczką w świat fantazji, próbują pokazywać im, że liczy się tylko tu i teraz i wyłącznie dzięki ciężkiej pracy, cokolwiek można w życiu osiągnąć. Tymczasem uruchamianie wyobraźni dziecka powinno być jednym z głównym zadań rodziców. Przy tym wszystkim jednak, najważniejsza w rozwoju jest pewna baza emocjonalna – dobra relacja pomiędzy dzieckiem i rodzicem.  Z pewnością nie zastąpią jej nawet najbardziej prestiżowe zajęcia dodatkowe.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy