Czyżby naukowcom udało się rozwiązać zagadkę ludzkiej niewierności? Najnowsze badania mogą wstrząsnąć niejedną damsko-męską relacją. Okazuje się, że tym, czy będziemy zdradzać naszego partnera niekoniecznie decyduje nasza moralność, uczucia czy jego atrakcyjność – skłonność do romansów możemy mieć we krwi!

W XXI wieku trudno nam pogodzić się z faktem, że nie wszystko możemy mieć pod kontrolą. Dziś jednostka jest prawdziwą świętością i chce mieć pełną gwarancję, że posiada nieograniczoną wolność w decydowaniu o samej sobie. W rzeczywistości jednak ograniczą tylko prawo i normy społeczne, ale także jej własny kod genetyczny. Psychologia ewolucyjna opiera się na założeniu, że nasze zachowanie przynajmniej w niewielkim stopniu determinują dziedziczone przez nad geny. Oznacza to, że za niektóre nasz posunięcia odpowiada natura i niewiele możemy na to poradzić.

Naukowcy dokonali niedawno niezwykłego odkrycia. Jak sami mówią, udało im się zlokalizować gen, który odpowiada za skłonność do nawiązywania przelotnych romansów. Profesor Justin Garcia z Binghamton relacjonuje, że udało się go rozpoznać u 50 proc. przebadanych przez niego młodych osób. Ściślej rzecz ujmując, gen DRD4, odpowiada za produkcję dopaminy, hormonu wzmacniającego emocje i doznania – w tym także te erotyczne. Co istotne, dopamina daje o sobie znać o wiele intensywniej w przypadku współżycia z inną, niż zwykle osobą. Działa na ludzki mózg podobnie jak narkotyk i jej dawka jest zawsze największa podczas pierwszego kontaktu z nowym partnerem. Z czasem, kiedy jej ubywa, pojawia się pragnienie nowego kontaktu seksualnego. Posiadacz genu DRD4 z pewnością będzie miał więc bardzo swobodne podejście do związków i dochowywania wierności.

Na tym jednak nie koniec. Szwedzkim naukowcom udało się zidentyfikować także inny gen wpływający na dochowywanie wierności jednej osobie. V1aR odpowiada za produkowanie wazopresyny – hormonu potocznie nazywanego hormonem wierności małżeńskiej.
W tym przypadku sama nazwa wiele tłumaczy – im więcej jest go w organizmie, tym łatwiej dochować nam wierności. Z przeprowadzonych badań wynika, że najmniej posiadają go starzy kawalerowie i osoby przeżywające kryzys w związku. Za to u osób w szczęśliwych i wiernych, zanotowano jego bardzo wysokie wartości (przebadano łącznie 500 mężczyzn).

Dlaczego tak się dzieje? Wazopresyna pozwala na utrzymywanie w pamięci wspomnień z chwili uniesienia, dlatego im większe są jej zapasy, tym dłużej pozostajemy zainteresowani tą samą osobą i kontakty z nią w zupełności nam wystarczają. Analogicznie zatem, jej małe ilości powodują, że zaczynamy szukać nowych wrażeń. Co więc począć, jeśli jesteśmy zakochani w osobie z małą ilością wazopresyny? Czy jeśli nasz partner przyzna się do zdrady i poprosi o wybaczenie, rzeczywiście możemy mieć gwarancję, że będzie nam już wierny? Otóż naukowcy podkreślają, że jest nadzieja! Na Uniwersytecie w Bonn, uczestnikom eksperymentu posiadających niskie wskaźniki wazopresyny, podano inny hormon – oksytocynę. Okazało się, że po jej przyjmowaniu, mężczyźni przestali interesować się przelotnymi związkami, a w towarzystwie bardzo atrakcyjnych kobiet byli bardzo speszeni. Cóż, nie wszystkich partnerów można jednak nakarmić oksytocyną, a poza tym pozostaje jeszcze nierozwiązany problem dopaminy.

Ale bez obaw. Większość naukowców w zupełnie inny sposób uspokaja wszystkich zaniepokojonych. Przecież na nasze zachowanie wpływa nie tylko kod genetyczny, ale także środowisko, w którym dorastamy. I tak naprawdę, to głównie od ludzi dokonujących naszej socjalizacji zależy, jakie będzie nasze podejście do bliskich damsko-męskich relacji. Niemniej jednak, nie da się zaprzeczyć, że niektóre emocje rzeczywiście mogą być podyktowane wyłącznie tym, co odziedziczyliśmy w genach.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy