Góra, dół. I znów do góry. Potem kolejny dół i kolejny lot w przestworza. To co zabawne i przyjemne w dziecięcej zabawie, niekoniecznie sprawdza się w życiu. Przyjemnie jest frunąć, mniej przyjemnie spadać. Huśtawka, to nie zawsze jest to, czego szukamy. Liczy się równowaga.

Stabilność

Wyobraź sobie, że stoisz na jednej nodze. Albo lepiej po prostu na niej stań. Po chwili zmień pozycję. Oprzyj się mocno na obu stopach, rozstaw szerzej kolana, poczuj różnicę. Ziemia, z wirującej materii stanie się podporą. Stabilność doda Ci pewności siebie. Poczuj się jak drzewo o mocnych korzeniach. Byle wiaterek go nie pokona. W życiu chodzi dokładnie o to samo.

Poszukujemy równowagi nie dla mitycznej satysfakcji z jej osiągnięcia, ale dlatego, że w środku czujemy, że jest ona naszym idealnym, wymarzonym stanem, w którym najlepiej się żyje.

Wiemy doskonale, że nie można wiecznie zdobywać samych szczytów. Nie można dążyć do ciągłej eksploatacji sił i zasobów, bo któregoś dnia, w końcu nam ich zabraknie. Jeśli tylko dajesz, któregoś dnia znajdziesz puste naczynie. Dawać i brać –  tu zaczyna się równowaga.

O co chodzi?

Ken Willber, amerykański filozof, pisarz i twórca psychologii transpersonalnej, twierdzi, że równowaga to umiejętne połączenie wszystkich aspektów życia. Fizyczność miesza się tu z duchowością, umysłowy rozwój nie góruje nad uczuciami, a wszystko łączy się wspaniale, jak w najlepszym przepisie.

Faktem jest, że żyjemy w czasach wiecznej nierównowagi. Dosyć – to słowo, które wielu z nas wyrzuciło ze swojego języka. Przejawem tego jest pracoholizm, uzależnienia, brak umiejętności odpoczywania, przesada obecna w wielu aspektach naszego życia. Jeśli pracujemy, to brakuje nam czasu na oddech, jeśli akurat odpoczywamy, chcielibyśmy doświadczyć wszystkiego, jeśli jemy, to często w nadmiarze. Równowaga staje się mitologią. Nie widać szans na jej osiągnięcie.

Którędy?

W dotarciu do źródeł swojej własnej równowagi pomaga zwykły rachunek arytmetyczny i kilka klarownie postawionych pytań.  Czego mi potrzeba? Jak to zyskam? Ile czasu potrzeba aby to osiągnąć?  Gdzie daję siebie za dużo? Z czego mogę zrezygnować? Za czym tęsknię? Co wprawia mnie w dobry nastrój? Co mi odbiera energię? Co mnie uspakaja? Co wprawia w dygot? W końcu: gdzie jest moja równowaga?

Źródło zmiany

Kiedy uspokoimy nasz umysł, pozwolimy dojść do głosu własnemu wnętrzu, ono samo powie nam czego jest za mało, czego za dużo i pozwoli nam dokonać zmian.

Oczywiście nic nie dzieje się samo. Nie obejdzie się bez naszych świadomych decyzji. Wszystko co wartościowe w naszym życiu, wymaga od nas trochę pracy i wysiłku. Nagrodą będzie stan spokojnej równowagi. Takiej, która staje się siłą napędową do działania, która nie przyprawia o mdłości, jak życie na huśtawce.

 

Warto. Przekonaj się, że warto. Zacznij od pytań i odpowiedzi. Dowiedz się, czego Ci potrzeba. A potem po prostu żyj. W równowadze.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Najnowsze tematy